Dziennik Informacyjny Powiatu Słubickiego

kontakt@slubickie.info +48 502 530 997

To wydarzyło się naprawdę - czołg ze Słubic wjechał w dzieci!

Poniedziałek 9 października 2017 brak komentarzy

9 października 1962 r.

9 października 1962 roku w Szczecinie

Tego dnia zdarzył się makabryczny wypadek na Defiladzie Wojsk Układu Warszawskiego w Szczecinie. Czołg T-54A z 23. Pułku Czołgów Średnich ze Słubic przy prędkości 25 km/h rozjechał tłum dzieci.
Władze próbowały zatuszować tragedię. Wzmianka o wypadku ukazała się tylko w lokalnej prasie. Według komunikatu "Głosu Szczecińskiego” śmierć poniosło 7. dzieci, a 43 osoby zostały ranne. Prawdopodobnie w szpitalach zmarło jeszcze troje innych dzieci.
Lista zabitych dzieci
Ryszard Stachura (lat 9)
Bogumiła Florczak (lat 8)
Ryszard Krawczyński (lat 7)
Marian Zdanowicz (lat 10)
Fryderyk Zawiślak (lat 12)
Henryk Sikuciński (lat 6)
Leszek Kolczyński (lat 9)
Defilada była pokazem potęgi wojsk sojuszniczych oraz najnowszego sprzętu na ich wyposażeniu. Podczas defilady zaprezentowano między innymi: czołgi, transportery opancerzone, wyrzutnie rakiet, haubice. Obecni byli przedstawiciele polskich władz państwowych Władysław Gomułka i minister obrony Marian Spychalski oraz marszałek Związku Radzieckiego Andriej Grieczko. Defiladę obserwowały tłumy mieszkańców miasta, ustawionych wzdłuż trasy przejazdu wojsk biegnącej między innymi przez Plac Lenina i Aleję Piastów. Wśród widzów znajdowali się także uczniowie szczecińskich szkół wysłani na defiladę, by witać żołnierzy sprzymierzonych armii kwiatami.

Trasa przejazdu wozów opancerzonych i czołgów została źle zabezpieczona, a obserwujący defiladę mieszkańcy miasta zeszli z chodników na jezdnię, zbliżając się do przejeżdżających pojazdów. Do wypadku doszło podczas przejazdu ostatniego polskiego czołgu T-54A (nr taktyczny 0165) z 23. Pułku Czołgów Średnich ze Słubic (5. Dywizja Pancerna). Kierowca stracił panowanie nad jadącą z prędkością około 25 km/godz. maszyną i wjechał w tłum wiwatujących dzieci, w wyniku czego śmierć poniosło siedmioro z nich w wieku od 6 do 12 lat. Ciężko rannych zostało 21 osób, w tym również dzieci (wiele pozostało inwalidami), a kolejne 22 osoby zostały poturbowane w wyniku paniki, jaka wybuchła wśród osób stojących w bezpośredniej bliskości wypadku. Świadków zdarzenia było co najmniej kilkuset.
Według opowieści świadków w wypadku zginąć miały jeszcze trzy inne osoby. Jeden z lekarzy szpitala na Pomorzanach, do którego przewieziono wszystkie ofiary, wspominał 9-letniego Leszka Lipińskiego, który zmarł w trakcie operacji.
Przyczynami katastrofy były najprawdopodobniej błąd kierowcy czołgu oraz niedopilnowanie przez służby porządkowe, aby ludzie nie wchodzili na ulice, którymi jechały czołgi.
Pamięć o zdarzeniu starano się wymazać dla zachowania jak najlepszego wizerunku sprzymierzonych wojsk. O wypadku poinformował jedynie w lakonicznym komunikacie „Głos Szczeciński”. Informacje o wypadku wymazano z dokumentów szpitalnych ofiar. Świadkom zdarzenia nakazywano milczenie, grożąc odpowiedzialnością za złamanie tajemnicy wojskowej, a samo śledztwo w sprawie wypadku umorzono, nie stwierdzając uchybień w organizacji defilady i uniewinniając kierowcę, gdyż ten nie wjechał na chodnik podczas wypadku.
W 1996 powstał reportaż Iwony Bartólewskiej pt. „...i wjechał czołg”, zawierający między innymi relacje ofiar wypadku z 9 października 1962 r.

Dziękujemy Panu Mariszowi za udostepnienie nam tekstu i zdjęcia


A co Ty o tym myślisz?

* Twój adres nie będzie nigdzie wyświetlany

anuluj odpowiadanie
Ostatnie komentarze
facebook

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij