Dziennik Informacyjny Powiatu Słubickiego

kontakt@slubickie.info +48 502 530 997

Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej w Słubicach odwołana! - [FOTO] [VIDEO]

Piątek 12 stycznia 2018 1 komentarz

10 stycznia 2018 r. odbyło się walne zgromadzenie członków spółdzielni mieszkaniowej w Słubicach. Głównym punktem porządku - odwołanie Rady Nadzorczej.

Przyczyną do zwołania zebrania o odwołania rady nadzorczej było prawdopodobne złamanie prawa przez Przewodniczącego Rady Nadzorczej - Edwarda Niedużaka. Piszemy “prawdopodobne” bo każda ze stron broni swojej racji cytując i interpretując akty prawne na swój sposób powołując się na opinie radców oraz wyroki w podobnych sprawach.  

Zebranie otworzył przewodniczący rady nadzorczej - Edward Niedużak. Cała sala kinowa Słubickiego Miejskiego Ośrodka Kultury była wypełniona po brzegi. Tylu osób na zebraniu spółdzielni dawno nie było, wydano 133 mandaty - uprawniające spółdzielców do głosowania. Edward Niedużak przywitał członków i przystąpiono do wyboru prezydium walnego zgromadzenia oraz protokolanta. Przewodniczącym prezydium został Mariusz Dubacki, zastępcą Marek Hoffman, sekretarzem Jerzy Grabowski. W skład prezydium wszedł także Bogdan Dybka - jako wnioskodawca.

Przewodniczący zebrania podziękował tak licznie przybyłym spółdzielcom na walne zgromaadzenie i… wskazał miesce do siedzenia Edwardwardowi Niedużakowi i Stefanowi Maliczakowi na sali.

Bogdan Dybka - jeden z głównych organizatorów zebrania i odwołania rady tak uzasadniał podczas zebrania swoją decyzję:

Przewodniczący RN Edward Niedużak obalał argumenty przedstawione przez B. Dybkę w żądaniu o odwołanie członków RN

/Całe wystąpienie Edwarda Niedużaka/:

 

Głos zabrała także jedna z kandydatek - Katarzyn Knap, która opowiedziała o kuluarach wyboru na prezesa Moniki Murańki:

 

Potem spółdzielcy zadawali pytania i zabierali głos. Jeden głos z sali wyraźnie przebił się ponad inne. “Dlaczego widząc TO wszystko nie reagowaliście wcześniej” - pytała prezydium jedna z członkiń spółdzielni.

 

W międzyczasie spółdzielcy zaczęli oddawać głosy i wrzucać kartki do urny

Przystąpiono do liczenia głosów.

Ostatecznie odwołano całą radę nadzorczą. Wyniki przedstawił przew. komisji skrutacyjnej - Krzysztof Woliński:

 

Na sali cały czas dało się słyszeć głosy, że czas już odejść ze spółdzielni i szukać zarządców. Spółdzielcy wyrażali swoją dezaprobatę do działań Rady Nadzorczej, czym dali wyraz w głosowaniu, gdzie odwołano wszystkich członków RN

Co dalej?

Na to pytanie trudno w tej chwili odpowiedzieć, zapewne obie strony konfliktu będa udowadniały swoje racje a cała sprawa znajdzie finał w Sądzie.  
Nasza redakcja czeka na odpowiedź pani prezes Moniki Murańki w tej sprawie.

W miejsce odwołanych członków rady nadzorczej spółdzielni zostaną powołane kolejne osoby z listy, które kandydowały wcześniej na członków RN a nie uzyskały mandatu z powodu mniejszej liczby głosów. Takich osób jest 6.  Obecnie odbywają się rozmowy, czy te osoby będą chciały piastować stanowisko członka RN, (jeżeli tak będą je piastowały do końca obecnej kadencji czyli ok 4 miesiace), zostanie dokooptowanych 6 nowych członków wyłonionych w nowych wyborach (na pełną kadencję poszerzone też zostaną wybory o zastępców wstępnych 6 członków na 4 miesiace)) albo w przypadku zrzeczenia się mandatu przez wstępujących 6 spółdzielców zostaną rozpisane wybory na nowych członków RN na pełną kadencję. Kadencja w RN wynosi 3 lata.

Mariusz Dubacki - wybrany na przewodniczącego prezydium zebrania tłumaczy: "Mamy za sobą bardzo gorący okres w Spółdzielni Mieszkaniowej w Słubicach. W dniu 10 stycznia odbyło się Nadzwyczajne Walne Zebranie Członków SM. Głównym tematem obrad było odwołanie poszczególnych członków Rady Nadzorczej SM. Powód był jeden. Nieprawidłowości przy wyborze nowego prezesa spółdzielni. Przypomnijmy, że od września posada ta była nieobsadzona po odejściu Artura Smoleńskiego, który obecnie szefuje Przedsiębiorstwu Usług Komunalnych. Od tej chwili w SM trwały przepychanki, targi i liczenie kto na ile głosów może liczyć. Były już przewodniczący Rady Nadzorczej próbował interpretować statut spółdzielni, zamawiając zewnętrzne opinie prawne, które potwierdzały, że prezesem zarządu SM nie musi być członek spółdzielni. Jest to oczywistą bzdurą, ponieważ 10 lat temu, kiedy również dochodziło do zmiany prezesa, zadbaliśmy jako Rada Nadzorcza, aby właśnie taki zapis znalazł się w statucie, który obowiązuje do dnia dzisiejszego. Niestety Pan Edward Niedużak, przewodniczący Rady Nadzorczej postanowił postawić na swoim, za nic mając opinię radcy prawnego pracującego dla spółdzielni, za nic mając zdanie członków spółdzielni. Do konkursu zostały dopuszczone osoby, które członkami spółdzielni nie były i nie są. Jak relacjonowali członkowie Rady Nadzorczej podczas Walnego Zebrania Członków, osoba wybrana (zdaniem byłego przewodniczącego RN) na prezesa, świadomie okłamała ich odpowiadając twierdząco na pytanie Marka Półtoraka, czy jest członkiem spółdzielni. To co nastąpiło później zjeżyło na głowie włosy mieszkańcom spółdzielni, którzy na co dzień nie interesują się jej sprawami. Okazało się, że w dniu 3 stycznia 2018 roku w godzinach przedpołudniowych, czyli w dniu zaplanowanego wyboru prezesa, brat przewodniczącego RN, obdarował kandydatkę na prezesa Monikę Murańka udziałem w wysokości 1/25 w swoim lokalu mieszkalnym. Wspólne działania przewodniczącego Niedużaka, z bratem Niedużakiem i kandydatką na prezesa Panią Moniką Murańka, miały sprawić, że w godzinach popołudniowych, kiedy odbędzie się głosowanie, będzie ona już członkiem spółdzielni. Cała trójka niestety wykazała się kompletną nieznajomością prawa spółdzielczego oraz ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, nie wiedząc, że dwóch właścicieli jednego lokalu nie może być jednocześnie członkiem SM. Pan przewodniczący Niedużak potrzebował jednak sprzymierzeńców w RN aby przeforsować wybór swojej faworytki. RN spółdzielni liczy dwanaście osób, do wyboru prezesa potrzebna jest połowa głosów a przewodniczący Niedużak zdołał naskrobać ich jedynie 4. Wymyślił więc chytry plan, że z głosowania wykluczy trzech członków rady, którzy również ubiegali się o funkcję prezesa, z dziewięcioosobowego składu rady połowa wyniesie 4,5 głosu, przewodniczący zastosuje swoje zasady matematyczne i zaokrągli to w dół do czterech głosów. Pokrętne to i cwaniackie, ale postanowił swój plan wcielić w życie. Nieprzewidział jednak, że Ryszard Bodziacki, członek rady i jednocześnie kandydat na prezesa wycofa się z ubiegania o tą posadę, krzyżując niecne plany przewodniczącego. Kierując się jedynie sobie znanymi przepisami, przewodniczący Niedużak mimo wszystko nie dopuścił do głosowania nad wyborem prezesa Pana Bodziackiejgo, zastosował swoje zasady matematyczne i podjął przy udziale jeszcze trójki członków rady (w mojej ocenie nieważną) uchwałę o wyborze na prezesa Pani Murańki. Następnie bez wymaganej zgody rady, która określa między innymi wysokość wynagrodzenia prezesa, podpisał z Moniką Murańka umowę o pracę. Stało się to na kilka godzin przed planowanym Nadzwyczajnym Walnym Zebraniem Członków, podczas którego został odwołany przygniatającą liczbą głosów 131 do 2!
Umowa, którą podpisał były Pan przewodniczący opiewa na kwotę 6800 zł brutto, czyli sporo jak dla większości mieszkańców Słubic, ale w mojej ocenie niewiele jeśli chodzi o uposażenie prezesa. Z tego powodu odszedł w mojej ocenie poprzedni prezes spółdzielni. Nie zmienia to jednak faktu, że były przewodniczący Niedużak nie miał prawa do podpisywania jakiejkolwiek umowy."

Zbigniew jeden z członków spółdzielni komentował to tak: Jak skomentować ostatnie zdarzenia w słubickiej Spółdzielni Mieszkaniowej? Myślę, że da się jednym słowem – groteska. Główny aktor – pan E, do niedawna imperator rady nadzorczej w swoich działaniach zdołał połączyć w sobie elementy tragizmu i komizmu oraz realizmu i fantastyki. Nie wiem, może to wynik inspiracji House of Cards czy liderem partii rządzącej, bo z mojego punktu widzenia, to pan E chciał po prostu podporządkować sobie nie tylko radę nadzorczą, ale i całą spółdzielnie. Na szczęście wyszło mu to tragicznie, a jego tłumaczenia były po prostu komiczne. Bo jak inaczej nazwać to, co próbował wskórać na wczorajszym wolnym zgromadzeniu? Próby manipulacji statutem, przytaczając połowy zdań zawartych w statucie spółdzielni czy nieaktualnych i właściwie niezwiązanej bezpośrednio z tematem opinii Regionalnego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych – tak jakby pan E żył sobie w swoim fantastycznym świecie, gdzie ludzie to półgłówki i albo nie potrafią czytać (mieszkańcy) albo nie wiedzą, co piszą (np. pan Dubacki). Walne zgromadzenie wykazało się jednak realizmem i obiektywnie oceniając rzeczywistość odpowiednio oceniło działania pana E."

Do całej sytuacji na naszych łamach odniósł się także Edward Niedużak:

"To całe zamieszanie które wywołał B. Dybka jest całkowicie bezzasadnie nakierowane tylko na to, żeby na stanowisko prezesa wybrać p. Jacka Chmurzyńskiego - jasno zostało po podkreślone przez B. Dybkę podczas walnego zgromadzenia. Cała akcja zmierzała do tego aby odwołać nie całą radę nadzorczą a tylko mnie. Trzeba zauważyć, że w całą sprawę zamieszani są inni członkowie RN: Półtorak, Bodziacki, Chmurzyński a dziękując na koniec walnego członkom rady nadzorczej bez których pomocy nie dałby rady tego zrobić B. Dybka potwierdził fakt ich zaangażowania. Te trzy osoby podczas walnego zgromadzenia miały swoje wystąpienia i atakowały bezpośrednio moją osobę i prezydium w osobach p. Maliczaka i p. Ossowskiej. Chmurzyński, Bodziacki, Półtorak byli przekonani, że tymi atakami uzyskają akceptację członków spółdzielni, którzy nie usuną ich z rady nadzorczej (przypomnijmy, karta do głosowania zawierała 12 nazwisk, przy których można było postawić “krzyżyk” czy się chce usunąć danego członka, wstrzymać czy zostawić.) Te trzy osoby były atakowane, ja p.Maliczak i p.Ossowska. Oni polegi od własnej broni którą stworzyli we czwórkę, Dybka, Bodziacki, Półtorak i Chmurzyński. Dodatkowy argument o przewrocie PiSu także upadł  - cala trojka z pisu (przyp. Półtorak, Chmurzyński, Dybka) Ten mechanizm miał zadziałać na moją niekorzyść, pozbawiając mnie statusu członka Rady Nadzorczej a ich - (Bodziacki, Chmurzyński, Póltorak - przyp.) zostawić, aby wtedy mogli oni robić sobie co by chcieli, bo w miejsce osób które by wyrzucili weszły by osoby obojętnie jakie, które by się z nimi nie zgdzały to one i tak by miały większośc. Wtedy by sobie układali co by tylko chcieli."

 


A co Ty o tym myślisz?

* Twój adres nie będzie nigdzie wyświetlany

anuluj odpowiadanie
Ostatnie komentarze
facebook

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij